Niestety, z powodu niepunktualności autobusów nasza sobotnia zbiórka rozpoczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem, około godziny 12. Za to odbyła się w naszym ulubionym miejscu - na Kłodnicy. Chłopaki z Nowego Bytomia mieli dojechać autobusem na 11, ale okazało się, że ten pojechał niezgodnie z rozkładem i gdy dotarli na przystanek autobus już zdążył go opuścić. Ja z kolei zdecydowałem się na dojazd rowerem, bo połączenie autobusowe w soboty delikatnie mówiąc nie należy do najwygodniejszych. Na miejscu byłem na chwilę przed 11 i oczekiwał już na mnie Maciek Sł i jego kolega z klasy, Szymon, który postanowił wybrać się na zbiórkę żeby zobaczyć, czy chciałby dołączyć do zastępu. Ponieważ musieliśmy czekać na Franka i Dawida postanowiliśmy, że poszukamy drewna do pionierki. Poszliśmy więc do lasu na drugim brzegu rzeki. Niestety, postanowiliśmy zostawić tam w ukryciu garnki i jedzenie, po które część później musiała się wrócić i zajęło to bardzo dużo czasu. ...