Przejdź do głównej zawartości

Zbiórka 13.05.17 r.

Niestety, z powodu niepunktualności autobusów nasza sobotnia zbiórka rozpoczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem, około godziny 12. Za to odbyła się w naszym ulubionym miejscu -  na Kłodnicy.


Chłopaki z Nowego Bytomia mieli dojechać autobusem na 11, ale okazało się, że ten pojechał niezgodnie z rozkładem i gdy dotarli na przystanek autobus już zdążył go opuścić. Ja z kolei zdecydowałem się na dojazd rowerem, bo połączenie autobusowe w soboty delikatnie mówiąc nie należy do najwygodniejszych.


Na miejscu byłem na chwilę przed 11 i oczekiwał już na mnie Maciek Sł i jego kolega z klasy, Szymon, który postanowił wybrać się na zbiórkę żeby zobaczyć, czy chciałby dołączyć do zastępu. Ponieważ musieliśmy czekać na Franka i Dawida postanowiliśmy, że poszukamy drewna do pionierki. Poszliśmy więc do lasu na drugim brzegu rzeki. Niestety, postanowiliśmy zostawić tam w ukryciu garnki i jedzenie, po które część później musiała się wrócić i zajęło to bardzo dużo czasu.

O 12 byliśmy z powrotem pod domem Słupików, gdzie czekała na nas reszta zastępu. Po chwili Franek i Maciek pojechali do pobliskiego sklepu kupić snopowiązałkę której nie mieliśmy, a my udaliśmy się wraz z przygotowanymi żerdkami do drugiego z pobliskich lasów.

Gdy doń dotarliśmy od razu zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca do budowy stołu. Szybko takowe znaleźliśmy i przenieśliśmy tam sprzęt do pionierki i rzeczy osobiste które mieliśmy ze sobą.

Po chwili przygotowań do budowy dołączyli do nas pozostali chłopcy niosąc triumfalnie snopowiązałkę. Rozpoczęliśmy zatem pionierkę. Na początku ustaliliśmy wymiary stołu, następnie ustawiliśmy podpórkę, na której zamocowany miał być blat, ponieważ w odpowiedniej konfiguracji znaleźliśmy tylko 3 drzewa. Kolejnym krokiem było przywiązanie żerdek na których mocowany miał być blat. Każdy z nas wykonał co najmniej jedno z wiązań, gdyż celem zbiórki było przede wszystkim upewnienie się, że wszyscy w zastępie są w stanie wykonać najprostsze prace pionierskie.

Ponieważ zrobiło się dość późno, to ja zostałem z Frankiem, by kontynuować pionierkę, a reszta udała się po sprzęt pozostawiony na drugim brzegu rzeki. Nie było ich bardzo długo, gdy w końcu się pojawili my mieliśmy już rozwieszoną plandekę i byliśmy w trakcie wyplatania stołu. Właśnie w czasie tej pracy jedna z żerdek nie wytrzymała naprężenia. Cóż, zdarza się... Wzmocniłem ją za pomocą dodatkowych patyków i kontynuowałem wyplatanie.


Pozostali zajęli się przygotowaniem obiadu. Niezbyt wykwintnego zresztą... tak, to samo co zwykle. Co istotne nie było specjalnego problemu z rozpaleniem ognia. Obiad był gotowy akurat wtedy, gdy wraz z Maćkiem i Frankiem zajmowaliśmy się sprawdzaniem ich przygotowania do zdobycia stopnia wywiadowcy.

Ze smakiem zjedliśmy obiad. Na zakończenie zbiórki zrobiliśmy krótką Radę Zastępu i sprzątanie.



Komentarze