Przejdź do głównej zawartości

Msza Św./Akcja Kalendarzowa 11.12.16 r.

 Akcję sprzedaży kalendarzy w Kłodnicy zaczęliśmy po Mszy Św. o godz. 7.30. w składzie: ja, Mateusz i Maciek. Jednak w wyniku pomyłki udało się sprzedać jedynie 3 kalendarze - ksiądz proboszcz zapomniał o nas w ogłoszeniach parafialnych...

 Mimo wszystko byliśmy w dobrych humorach gdy ruszyliśmy do pobliskiego lasu, aby zobaczyć co możemy zrobić w nim w przyszłości. Najprawdopodobniej stanie się on naszym poligonem "pionierczym". Później odwiedziliśmy też cmentarz. Następnie udaliśmy się na śniadanie, na które zaprosili mnie rodzice Mateusza i Maćka. Po tym obfitym posiłku biegiem ruszyliśmy na następną Mszę - 10.00.

 Pod koniec dołączył do nas Franek i pomógł nam w sprzedaży. wyniki znów nie powaliły na kolana, ale był progres - 5 sztuk. Ponieważ mieliśmy wolne 30 minut postanowiliśmy stanąć też przed Mszą Świętą o godzinie 11.30. Tak zastał nas Karol razem ze swoim tatą, który przyjechał wraz z nim.

 W czasie gdy wraz z Karolem poszedłem odłożyć jego rzeczy do zakrystii pozostali chłopcy postanowili nieświadomi tożsamości taty Karola sprzedać mu kalendarz. Odpowiedź nieco zbiła ich z tropu: "Dziękuję, już mam. Od Karola". Dopiero "Jestem jego tatą" olśniło harcerzy. atmosfera od razu się poprawiła.

 I oto zaczęła się Msza Św. Zastępu - pierwsza w całej jego ponad dwu-letniej historii. Cześć z nas służyła, reszta usiadła w ławce. Jestem przekonany, że na długo ją zapamiętamy. Jak zwykle, pod koniec udaliśmy się przed kościół by kontynuować kolportaż. Tym razem osiągneliśmy sukces! Sprzedaliśmy ponad 10 kalendarzy, a kilka osób zadeklarowało się, że też jest zainteresowanych kupnem w najbliższym czasie.

 Już mieliśmy się rozjeżdżać, gdy tata Mateusza i Maćka zaprosił wszystkich na wspólny obiad. Z radością przyjęliśmy zaproszenie, ale najpierw wyruszyliśmy do ich prababci. Odbyliśmy krótką, lecz wzruszającą rozmowę sięgającą również tematów harcerstwa. Jak się potem dowiedzieliśmy nasza rozmówczyni była drużynową, w czasie początków komunizmu, jedną z osób broniących miejsca Boga w harcerstwie. Udało się nam nawet zrobić zdjęcia!


 Następnie udaliśmy się na obiecany posiłek. Klasyczny śląski obiad - rosół, kluski, modra kapusta i oczywiście pieczeń! Istna uczta, szczególnie po tak wspaniale (acz męcząco) spędzonym czasie.

 Później posiedzieliśmy jeszcze godzinę i tata Mateusza i Maćka zabrał nas do domu.

Tu chcielibyśmy złożyć serdeczne podziękowania wszystkim, którzy nam pomogli, w szczególności rodzicom Mateusza i Maćka oraz księdzu proboszczowi parafii Podwyższenia Krzyża. Z serca "Bóg zapłać".

Zastęp Eskulap 1.DGL

Komentarze